Liber mortuorum

Księga zmarłych polskich pallotynów i pallotynek

Dziś, to jest 4 kwietnia 2020, mija rocznica śmierci:
br. Stanisław Legerski (†1942)
s. Melania Mularz (†2002)
s. Marianna Buszyńska (†2004)

Wczoraj, to jest 3.04.2020, miała miejsce rocznica śmierci:
ks. Józef Wróbel (†1971)
br. Michał Walder (†1988)

W dniu jutrzejszym, to jest 5.04.2020, przypada rocznica śmierci:
br. Kazimierz Szafrański (†1983)

Ksiądz Henryk Eugeniusz Krąkowski, Kronkowski (1884-1964), generał armii rosyjskiej i REGIA MIŁOSIERDZIA BOŻEGO

KRONKOWSKI Henryk Eugeniusz, Krąkowski (1884 – 1964), ksiądz, generał armii rosyjskiej i „białych”, nauczyciel, duszpasterz we Francji

Urodził się 5 IX 1884 w Martynowie, w archidiecezji mohylewskiej, w guberni tambowskiej, w Rosji, w rodzinie polskiego pochodzenia ze strony ojca. Jego przodkowie nosili nazwisko Krąkowski od majątku Krąków pod Łowiczem (dopiero Rosjanie zaczęli stosować formę Kronkowski). Dziadek Henryka był majorem wojsk polskich i zginął w pierwszym dniu powstania styczniowego, a całą rodzinę w ramach represji wywieziono w głąb Rosji. Jego ojciec Franciszek Salezy Konstantyn dzierżawił wielki majątek pod Czernichowem; w 1934 ojciec wrócił pieszo do Warszawy i tam zmarł. Matka Agnieszka Rudolfina Kiusel była pochodzenia szkocko-szwajcarskiego i należała do wyznania prezbiteriańskiego, zajęta wychowaniem licznego potomstwa i czeladzią, oprócz chrztu w Cerkwi (30 VI 1885 w Bohusławiu, w guberni kijowskiej) nie dała dzieciom żadnego wychowania religijnego. Henryk uczęszczał do gimnazjum i jak sam później pisał: „We mnie siedział duch niespokojny, którego wychowawcy jakoś nie umieli ujarzmić. [...] mieli ze mną kłopoty. Wszyscy – od wychowawców i nauczycieli do inspektora i dyrektora włącznie” (A. Misiak).

Dlatego w wieku 10 lat rodzice posłali go do Warszawy, gdzie zajęła się nim rodzina. „Po życiu swobodnym czułem się w tym wielkim mieście jak na wygnaniu; musiałem się poddać surowej dyscyplinie szkolnej. Znalazłem się w ośrodku praktykującego katolicyzmu, dlatego też musiałem chodzić do kościoła i uczyć się katechizmu. Dobroć babci i ciotki uczyniła swoje – zdołała opanować moją wybujałą naturę; niestety, podobnych uczuć nie doznałem ze strony własnych rodziców” (A. Misiak). Po roku powrócił do Martynowa i uczył się w domu rodzinnym pod kierunkiem surowego kleryka prawosławnego, a potem ukończył gimnazjum w Czernichowie. Studia uniwersyteckie odbywał w Kijowie i Petersburgu. Podróże za granicę pociągały go w stronę socjalizmu i pobudzały do walki o równość społeczną klasy chłopskiej i robotniczej w Rosji; w Szwajcarii słuchał nawet samego W. Lenina.

Potem został powołany na kilka lat do obowiązkowej służby wojskowej. Wyższa Akademia Wojskowa w Piotrogrodzie zmieniła w nim skrajne nastawienie rewolucyjne i skierowała go do pracy nad podniesieniem oświaty i kultury materialnej wśród rekrutów i biednego ludu. „Postanowiłem nauczyć ich czytać i pisać oraz dać im pewne wychowanie, co uważałem za rzecz niezmiernej wagi” (A. Misiak). W sprawach religijnych pozostawał dalej obojętny: „Chodziłem do cerkwi, bo regulamin tego wymagał; spotykałem nawet ludzi wierzących i szczerze pobożnych, wielu jednak tylko dlatego uczęszczało na nabożeństwa, żeby się przysłuchać pięknym melodiom liturgii prawosławnej. I tak mijały lata. Moje chrześcijańskie sumienie nie bardzo mnie niepokoiło; nadal odnosiłem się obojętnie do zagadnień religijnych, choć już nie tak wrogo jak dawniej; nie praktykowałem wcale, nawet na Wielkanoc” (A. Misiak).

W I wojnie światowej brał udział po stronie armii rosyjskiej. Doszedł do stopnia generała brygady (jako 33-letni oficer sztabowy). Wojna naznaczyła go krwawymi ranami – był 7 razy ranny, w tym 2 ciężko, co nadwyrężyło jego siły fizyczne i stało się przyczyną zapadania na różne choroby płuc, serca, wątroby; do tego doszły: skleroza naczyń krwionośnych, katarakta prawego oka, okresowe bóle głowy i reumatyzm prawej ręki, który nie pozwalał mu swobodnie posługiwać się piórem. Bóle głowy były następstwem kontuzji, której doznał pod Puławami, gdzie kilka metrów od niego wybuchł pocisk, w następstwie czego silny pęd powietrza uderzył go w głowę. Ten moment był dla niego łaską otrzymania głębokiej wiary. Postanowił wówczas zmienić swoje życie. „Więc żyję od roku 1915 zawsze gotowy stanąć przed Najwyższym Lekarzem” (A. Misiak).

Podczas rewolucji październikowej został zesłany na Ural. Tam przyłączył się do „białych”. Następnie razem z żołnierzami przez 2 lata razem przemierzał całą Syberię, by dostać się do Mandżurii. „Po dwóch latach życia koczowniczego w bezbrzeżnych lasach Syberii, gdzie musieliśmy znosić mrozy do 60 stopni poniżej zera, gdzie czasem nie mieliśmy co włożyć w usta, wyjąwszy surową rybę, gdzie zawsze goniło nas niebezpieczeństwo, gdzie dziesiątkowały nas choroby i ustawiczne walki, znaleźliśmy się wreszcie w grupie ok. dwustu na granicy Mandżurii”. Stąd dostał się do Japonii, następnie do USA, Kanady, Anglii, by ostatecznie osiąść we Francji. Tu próbował w 1921 wstąpić do tworzącej się polskiej armii. W Polskiej Misji Wojskowej w Paryżu otrzymał jednak odpowiedź odmowną, choć był fachowcem, oficerem dyplomowanym sztabu generalnego, profesorem taktyki piechoty w szkole wojskowej, posiadał frontowe doświadczenie. „Gdyby pan był kapitanem lub porucznikiem chętnie byśmy skorzystali, ale generałów i pułkowników mamy swoich” (A. Misiak). Ponowne starania po kilku latach zakończyły się także odmową przyjęcia.

W tym okresie został dosłownie bez grosza na paryskim bruku. Bank chińsko-francuski, któremu jeszcze w Japonii powierzył Henryk wszystkie swoje pieniądze, zbankrutował. Szukał wówczas bezskutecznie pracy w różnych redakcjach gazet. Ten czas bezrobocia i miłość żony pozwoliła mu przetrwać najgorsze chwile i zbliżyć się ponownie do wiary; jego żona znalazła pracę w haute couture (szyła ubrania na indywidualne zamówienia). Prosił więc Boga o wyjście z tej sytuacji. Myślał wtedy o pracy wśród młodzieży, ponieważ posiadał już doświadczenie pedagogiczne – w Rosji udzielał korepetycji, przygotowywał młodzież do matury i wychowywał tysiące żołnierzy. Jego żoną była Maria z d. Wojtkiewicz, córka generała, gorliwa i praktykująca katoliczka. Dzięki niej Henryk powrócił do Kościoła przodków („To, czego każde dziecko uczy się o Bogu od matki, ja, dojrzały mężczyzna, nauczyłem się od mojej żony. To był mój największy i najukochańszy przyjaciel”). Do tego momentu przygotowywał go w czasie Wielkiego Postu 1922 ks. Paweł Dyll CM (†1976). Po Wielkanocy, 23 IV 1922 został przyjęty do Kościoła katolickiego, a 29 IV odbył się jego ślub kościelny w polskim kościele na Concorde.

Wtedy też państwo Kronkowscy otrzymali pracę nauczycieli pośród napływającej do Francji polskiej emigracji zarobkowej. Stało się to za pośrednictwem Maurycego Zamoyskiego, ambasadora RP w Paryżu, Raymonda Poincaré, byłego prezydenta Francji, a zwłaszcza p. Duhamel, sekretarza Generalnego Komitetu Centralnego Kopalń. W Baudras uczył do południa chłopców języka francuskiego pod kierunkiem kierownika szkoły („Nie zdawałem sobie sprawy z tego, że przecież słabo władam francuskim językiem”), a po południu polskiego. Chłopcy byli w wieku 6-13 lat; klasa liczyła 93 uczniów. Z czasem sprowadził im podręczniki do nauki języka polskiego, a na ścianie klasy zawiesił krzyż, obraz MB Częstochowskiej i polską flagę mimo sprzeciwu inspektora szkolnego („Powiedział mi, żebym zdjął te rzeczy, gdyż szkoła jest państwowa. Odpowiedziałem na to, że dzieci są polskie, więc ma tak pozostać; zapomniałem, że nie jestem już generałem” – A. Misiak).

Na stanowisku nauczyciela, a potem inspektora wytrwał do 1947, choć przed wojną zamierzał powrócić do rodzinnego domu w Skolimowie. Podczas okupacji niemieckiej Francji został ograniczony w pracy zawodowej, był prześladowany, a jako zakładnik przebywał w więzieniu, gdzie dostał zapalenia płuc. Groziło mu nawet zesłanie do obozu koncentracyjnego. Natomiast żona zginęła pod gruzami własnego domu w Lens 11 VIII 1944 o godz. 16.00, na 3 tygodnie przed wyzwoleniem tego miasta.

Po śmierci żony zdecydował się na odważny krok wstąpienia do pallotynów, o czym sam napisał: „W poczekalni księdza polskiego wziąłem do ręki miesięcznik »Głos Misjonarza«. Zaintrygowany, otwieram pisemko i czytam ciekawe ogłoszenie: że dom Księży Pallotynów we Francji, w Chevilly koło Orleanu, zaprasza ochotników do wstąpienia w ich szeregi”. W pierwszych dniach II 1947 przyjechał do Chevilly. „Gdy po odbyciu paromiesięcznej próby, przełożeni zgodzili się mnie przyjąć do nowicjatu, powiedzieli, że mam się kształcić w seminarium. Na moją uwagę, że mam 63 lata i że trudno mi przyjdzie nauczyć się nowych przedmiotów – odpowiedzieli, że Duch Święty dopomoże. I gdy po roku nowicjatu skierowali mnie na teologię, przez pomyłkę nie do seminarium, ale na Instytut Katolicki (uniwersytet w Paryżu, który mieści się w dawnym gmachu Séminaire des Carmes), to spotkała niemiła niespodzianka mnie i moich przełożonych. Pierwszy wykład – profesor zapisał tablicę hebrajskimi znakami. Patrzę ze zdumieniem. Po powrocie do domu mówię do ks. superiora: posłaliście mnie o jedno piętro za wysoko” (A. Misiak).

Pierwszą profesję złożył 15 VIII 1949, a wieczną 19 III 1951. Z biegiem czasu do dotychczasowych trudności dołączyły kolejne problemy: powolny zanik pamięci, skrupuły sumienia co do przeszłości, lęk przed godnością kapłaństwa i osłabienie zdrowia. Ponawiał nawet prośbę służenia w stowarzyszeniu jako brat zakonny, ale „Przełożeni odmówili; nie pozostało mi nic innego, jak zgodzić się z Wolą Bożą [...] Matka Miłosierna, każąc mi iść tą trudną drogą, czuwała nade mną nieustannie”. 3 V 1951 otrzymał subdiakonat z rąk abpa A.G. Roncallego, nuncjusza w Paryżu (późniejszy papież Jan XXIII, o którym pisał Henryk: „Był dla mnie dobry. Mówił do mnie: toi, barbe!”, gdyż nosił brodę), a święcenia kapłańskie przyjął 8 VII 1951 z rąk abpa paryskiego Maurice Feltina (†1975). Pierwszą mszę sprawował 9 VII w pallotyńskiej kaplicy w Paryżu, a 10 VII w Osny. Uroczyste prymicje kapłańskie odprawił 15 VII w Lens, w otoczeniu uczniów, wychowanków, kolegów i przyjaciół. Sam dobrze zdawał sobie sprawę, że kapłaństwo ma wymiar służebny, dlatego pisał: „Jestem kapłanem, więc muszę oddać w służbie Bogu i bliźniemu wszystkie moje siły. A Bóg sam powie: dosyć!”. Na krótko przed święceniami pisał w prośbie do ks. superiora: „Zdaję sobie sprawę z tego, że nie jestem godzien tej łaski, że nie posiadam jeszcze dostatecznej wiedzy teologicznej, że jestem stary, lecz całym sercem miłuję Boga, pragnę mu służyć wiernie, ufam w Jego dobroć nieskończoną, w pomoc Pana Jezusa Chrystusa i Matki Przenajświętszej, naszego Błogosławionego Wincentego Pallottiego, że obowiązek swój kapłański uczciwie spełnię. [...] Rzucone kiedyś w ogniu bitwy wołanie o ratunek zostało wysłuchane, ale na myśl nie przyszłoby nigdy, że Matka Boża wybrała mnie już wtedy na sługę swojego Syna” (A. Misiak).

Pod koniec życia narzekał, że traci szybko wzrok „i ręka boli, i nawet szybko już chodzić nie mogę, a tyle przecież pracy przed każdym z nas! [...] tak to ciężarem jestem – ot stary rupieć – tyle, że Mszę św. odprawię, a poza tym jakiż ze mnie pożytek?” (A. Misiak). Zmarł 25 III 1964 o godz. 0.45 w szpitalu Laennec w Paryżu. W Wielki Piątek 27 III odbyły się w Osny uroczystości pogrzebowe, na które przybyli pallotyni pracujący we Francji, przyjaciele i znajomi. Po żałobnych nieszporach i cichych egzekwiach ze względu na powagę dnia ks. superior Alojzy Misiak poprowadził kondukt pogrzebowy na cmentarz pallotyński na wzgórzu Kalwarii w Osny, gdzie pochowano zmarłego. Po modlitwach nad otwartą mogiłą każdy z obecnych rzucał na trumnę garść miejscowej ziemi, na której ks. Henryk spędził 44 lata życia.

Ksiądz Krąkowski miał duże nabożeństwo do Chrystusa Miłosiernego, Anioła Stróża, ale szczególnie czcił Matkę Bożą. O swojej czci do Maryi tak mówił: „Pamiętam, szliśmy kiedyś do ataku pod huraganowym ogniem artylerii i broni ręcznej. To było prawdziwe piekło. [...] W pewnej chwili zdałem sobie sprawę, że nie wyjdziemy żywi z tej bitwy. Szliśmy na pewną śmierć. I wtedy z głębi duszy wyrwało mi się jakby wołanie, jakby prośba: »Panno Przeczysta!«. Uratowała mnie. Miałem do Niej ogromną wdzięczność i zacząłem Jej ufać. Zdarzało się, że kiedy znów byłem w tarapatach bez wyjścia, mówiłem: »Panno Przeczysta«, a Ona opiekowała się mną wtedy jak krnąbrnym chłopakiem. Dziś wiem, że wszystko Jej zawdzięczam i swojemu Aniołowi Stróżowi – ale wtedy, to ot tak, aby tylko przeżyć i wyjść cało. [...] w życiu, jak się zwraca do Miłosiernej Matki o pomoc, to Ona nie opuści nigdy. Tylko trzeba [przyjść] do Niej jak do Matki i kochać, i ufać, i słuchać. Ona jest naprawdę bardzo dobra, a że nieraz skórę przetrzepie, to tak i trzeba, bo jesteśmy gorsi od nieposłusznych dzieciaków. Mówię jako stary już człowiek, który dużo widział, a i z własnego doświadczenia też. I nigdy nie jest się samym – bo zawsze czuwa Anioł Stróż. To wielki przyjaciel” (A. Misiak).

„Drogi Księże i Współbracie. Jak za życia ziemskiego modliłeś się wiele i gorliwie za nami, tak i teraz, w wieczności nie zapominaj o tych, którzy Cię kochali i którym – po Bogu – zawdzięczasz i wiarę, i szczytne kapłaństwo. Wyproś nam żarliwe serca, które pójdą w Twoje ślady i poprowadzą dalej dzieła, którym Ty tak wiernie służyłeś i tak heroicznie się poświęcałeś. Ostatnie słowa Twego testamentu będą dla nas nie tylko upominkiem, ale też zachętą i pociechą: »Niech Bóg błogosławi wszystkim członkom stowarzyszenia i uchroni ich od utraty lub zaniedbania powołania«” (A. Misiak). Ks. Henryk cieszył się powszechnym szacunkiem polskiego i francuskiego otoczenia, które długo go wspominało jako zawsze uśmiechniętego i dobrotliwego staruszka.

Ksiądz Henryk Eugeniusz Krąkowski, Kronkowski (1884-1964), generał armii rosyjskiej i
Ksiądz Henryk Eugeniusz Krąkowski, Kronkowski (1884-1964), generał armii rosyjskiej i
Ksiądz Henryk Eugeniusz Krąkowski, Kronkowski (1884-1964), generał armii rosyjskiej i

Ksiądz Henryk Eugeniusz Krąkowski, Kronkowski (1884-1964), generał armii rosyjskiej i

Ksiądz Henryk Eugeniusz Krąkowski, Kronkowski (1884-1964), generał armii rosyjskiej i

Fotografia górna: VI 1951
Fotografia 1: Portretowe
Fotografia 2: Ucieczka przez Syberię. Pierwszy z lewej H. Kronkowski
Fotografia 3: VI 1951 Paryż. Abp A.G. Roncalli z klerykami, którym udzielił święceń diakonatu. Czwarty od prawej dk Kronkowski H.
Fotografia 4-5: Lens 15 VII 1951. Prymicje
Wszystkie zdjęcia pochodzą z Archiwum Regii Miłosierdzia Bożego w Paryżu
Ostatnio zmodyfikowano: 12 stycznia 2015 (uzupełniono 16 marca 2016)
Tekst biogramu: Tylus Stanisław, Leksykon polskich pallotynów (1915-2012), Ząbki 2013, 299-303

Materiały źródłowe

Bóg kieruje naszym losem

(listy ks. Henryka Kronkowskiego SAC)

Ks. Henryk Kronkowski swoje ciekawe wspomnienia pozostawił w listach do Franciszki Niedźwiedź z d. Goryl, wdowy po Jakubie, mieszkającej w Etampes. W czerwcu 1975 wszystkie listy po ks. Kronkowskim Franciszka przekazała ks. Stanisławowi Suwale. Sama zmarła 28 III 1976 w Etampes. Miała wówczas 81 lat. W Etampes odbyły się też 31 III uroczystości pogrzebowe. Została pochowana na tamtejszym cmentarzu św. Piotra. We Mszy św. wziął udział ks. Suwała.

W Archiwum Regii Miłosierdzia Bożego znajduje się ok. 500 stron korespondencji ks. Kronkowskiego z Franciszką Niedźwiedź. Zachowane listy zostały napisane w latach 1957-63. Tematyka bogatego zbioru korespondencji obejmuje różnorakie dziedziny. Można tu znaleźć jego życiowe wskazania, rady i pouczenia duchowe, informacje na temat zdrowia i leczenia chorób. Są tu wiadomości ukazujące życie pallotyńskich domów w Paryżu i Osny, duszpasterstwo czy działalność na rzecz Polaków we Francji. Ważną tematyką są osobiste wspomnienia, które zaczynają się w listach od 1962. Czytając je możemy szczegółowo prześledzić życie i działalność Henryka Kronkowskiego, od momentu dziecięctwa (ur. 1884) po końcowe dni (†25 III 1964). Z wszystkich listów ks. Kronkowskiego przebija wielka bezgraniczna ufność i zawierzenie Bogu. Widać to szczególnie w pierwszym liście, gdzie m.in. pisał: „zawsze podkreślam, że nami kieruje Opatrzność”.

*******

Paryż, 25 XI 1962

Ks. H. Kronkowski przedstawia swój szlak bojowy, który prowadzi od Uralu przez Syberię do Mongolii.

Oryginał: Archiwum Regii Miłosierdzia Bożego w Paryżu, Teczka osobowa Ks. Kronkowski Henryk, Korespondencja. List na papierze formatu A5, pisany długopisem. S. 1-6.

Droga Pani

O tym, żebym napisał swoje „Pamiętniki”, stale dokuczają [mi] księża. Już chcą nawet moje opowiadanie nakręcać na taśmę. Ja na to czasu nie mam. Na co ja głównie zwracam uwagę i zawsze podkreślam, że nami kieruje Opatrzność. Bóg rękę do nas wyciąga, a my albo nie dostrzegamy, albo bagatelizujemy. Po wielu latach dopiero przekonałem się o interwencji Bożej. W kilku listach do Kochanej Pani opowiem o niektórych nadzwyczajnych wypadkach w moim życiu. Na początku zaznaczam, że charakter miałem nie najlepszy. Matka pewnego razu powiedziała do ojca: „Henio w jedne drzwi, a ja w drugie”. I mnie odwozili, to do jednej babci, to do drugiej. Nie zaznałem nigdy jako dziecko pieszczoty rodziców. Tego u nas nie było. Rodziców całowaliśmy w rękę. I to wszystko. Ale o tym innym razem.

Więc wojna z 1914 r. zbliża się ku końcowi. W 1917 roku zaczyna się rewolucja. Cesarz abdykuje. W armii zupełna dezorganizacja, z czego korzystają komuniści. Następuje [s. 2] przewrót w październiku. Lenin staje się głową państwa. Mordują kapłanów, lekarzy, inżynierów, oficerów itd. Dyrektorem kliniki staje się felczer. Dyrektorem fabryki kowal; kierownikiem gimnazjum – palacz w piecu, inżynierów zastępują robotnicy. Nas oficerów pozbawili odznaczeń, odebrali broń, pakowali do więzień. Na czele kompanii pułków, dywizji stanęli podoficerowie. Mnie razem z innymi na początku 1918 r. wywieźli na Ural do obozu, do miasta Jekaterynburg (teraz inaczej się nazywa). Trzymali nas w obozie paręset oficerów. Pewnego razu zaprowadzili nas do teatru, gdzie przywódcy komuniści [mówili], że został wykonany wyrok na Mikołaju II i jego rodzinie. Istotnie, rodzina cesarska była więziona w Jekaterynburgu i pewnej nocy wszystkich wymordowano.

Gdy o tym dowiedzieliśmy się, to garstka oficerów postanowiła uciekać z obozu. Udało się 17-tu, i ja w tej liczbie, zwiać. Ukrywaliśmy się w gęstych lasach i górach. [s. 3] Oczywiście zaczęli nas szukać. Leżałem w wysokiej trawie, kiedy obok mnie w 20 m przejechał oddział bolszewików. W dzień kryliśmy się, a po nocach zdobywaliśmy pożywienie. Nie mówię jak. W tym dowiadujemy się, że przeciwko bolszewikom powstanie. Czesi, Kozacy i Tatarzy. Poszliśmy do nich. Przez 2 lata walczyliśmy z nimi na Syberii. Na czele tej tzw. „białej armii” stanął admirał Kołczak. Zacny człowiek. Dostałem stanowisko szefa sztabu korpusu; potem dowodziłem brygadą, ale siły nasze były szczupłe. Przestrzenie na Syberii olbrzymie. Dróg mało. Wioski odległe od siebie po paręset kilometrów. Więc siły nasze topniały. Tyfus, mróz, głód nas dziesiątkowały. Przeszliśmy przez jezioro Bajkał i już jako mały oddział z mniej więcej 200 ludzi, w skład którego wchodzili chorzy i kilka kobiet, dotarliśmy do granicy mongolskiej. Zatrzymaliśmy [się] wyczerpani, zmęczeni, w jednej wiosce, której nazwa brzmi Kasoty. Tam Mon[s. 4]gołowie – poganie – mieli tak zwane jurty – chałupy liche. W tych jurtach były ołtarzyki dla ich bożków. Przed każdym bożkiem była miseczka z ofiarą. Jeżeli udało się polowanie, to odpowiedniego bożka smarowano tłuszczem. W tych to jurtach ludzie nasi położyli się pokotem i od razu zasnęli. Ja natomiast zasnąć nie mogłem. Tłoczyły się myśli w głowie. … Jutro emigracja do Mongolii. Co z nami będzie? Za mną pozostaje w Rosji moja rodzina, przyjaciele, kariera wojskowa, pewien dobrobyt. A przede mną? Nie mogę zasnąć. Wstaję.

Wychodzę na dwór. Jest zima, dookoła śnieg. Księżyc świeci, jak to w krajach północnych, światłem takim, że można czytać. Gwiazdy na jasnym niebie mrugają. Dookoła góry i olbrzymie lasy. I tu – ręka boska zaczyna mną kierować. Rozglądam się. Wszędzie strome góry. Wybieram jedną, była wysoka może na 1200 m. Opieram się na szablę i powoli wspinam się na szczyt. Co za piękny krajobraz. Patrzę na wszystkie strony. [s. 5] Obracam się i widzę (a powietrze czyste), że gdzieś w dali poruszają się czarne punkciki, pomiędzy drzew[ami]. Myślę – wilki. Punkciki zniknęły. Potem znowu się ukazały. Ruch ich nie przypominał wilków. Zrozumiał[em], że to oddział bolszewików nas ściga. Ześlizgnąłem się z góry jak na nartach. Wpadłem do jurty. Narobiłem hałasu. Krzyczę: „Nowicki (mój kolega ze szkoły wojskowej – pułkownik) wszystkich budzić, kulbaczyć konie, zakładać w sanie, posłać oddział 25 ludzi na wylot wioski”. Istotnie, w godzinę później wioska (Kasoty) została otoczona przez bolszewików. Myśleli zaskoczyć nas we śnie. Okazało się, że jakiś Mongoł z tej wioski siadł na konia i pojechał do najbliższej stacji granicznej uprzedzić bolszewików, że przyszedł oddział, czyli banda białych, zmęczonych i wyczerpanych. Bolszewicy myśleli, że sennych wytłuką kolbami, ale … czekaliśmy na nich. Walka była straszna. Straciliśmy kilku zabitych, rannych, [s. 6] ale przedarliśmy się przez granicę.

Obstąpili mnie, pytają, jak to się stało, że dowiedziałem się o napadzie, że uratowałem im życie. Odpowiadam jak było. Ale właśnie zagadką było: Dlaczego wspinałem się na tę, a nie na inną górę? Dlaczego patrzałem w tym kierunku, a nie w odwrotnym, że zauważyłem ruch tych czarnych punkcików? Przecież mogłem obrócić się wtedy, gdy już się skryły poza drzewami. Ta zagadka dla mnie była jasną. Bóg, który kieruje naszym losem, nie dał mi spać, wskazał górę, odwrócił głowę moją w tym właśnie momencie, gdy oddział bolszewików ukazał się na śniegu. Tego momentu nigdy nie zapomnę.

Dalszy ciąg nastąpi. A teraz jeszcze raz dziękuję moja Kochana Siostro za jej dobre serce. Niech Bóg błogosławi, udzieli łask, opieki. Serdecznie oddany

Ks. Henryk Kronkowski


***********

Kolejny list ukazuje podróż Kronkowskiego z Mongolii przez Mandżurię do Japonii, gdzie podejmuje okresową pracę w sztabie wojsk japońskich. Pełni tu rolę eksperta od spraw rosyjskich.

Oryginał: Archiwum Regii Miłosierdzia Bożego w Paryżu, Teczka osobowa: Ks. Kronkowski Henryk, Korespondencja. List na papierze formatu A5, pisany długopisem. S. 1-4.


Paryż 2 XII [19]62

Droga Pani!

Boję się, aby nie naprzykrzać się z moimi wspomnieniami i podkreślaniem momentów, kiedy wyraźnie odczu[wa]łem opiekę Opatrzności. [W tej sytuacji niech] Pani szczerze odpisze: Dosyć, nie mam czasu na czytanie! Dobrze?

Gdy pozostawiliśmy za sobą zbolszewizowany Sybir, rozpoczęła się wędrówka przez Mongolię. Dotarliśmy do Mandżurii, do Harbina, gdzie była znaczna kolonia rosyjska; było też wielu Polaków. W Harbinie miał ze mną rozmowę Czao Dzou-kim, ojciec Czang Kaj-szeka. Zaproponował mi zorganizowanie napadu na bardzo bogatą dzielnicę żydowską. [Należało] obrabować i podzielić się łupem! Byłem zaskoczony tą propozycją. Uważałem, że czas wiać z Mandżurii. Skontaktowałem się z Anglikami, pozostawiłem towarzyszy ucieczki z Syberii, którzy znaleźli opiekę rosyjskiej kolonii i już pociągiem, a nie konno, razem z kilku in[nymi] oficerami, udałem się przez Koreę do Japonii. Wyglądaliśmy okropnie, obdarci, bez bielizny zapasowej, wygłodzeni, zdziczali.

[s. 2] W Japonii zatrzymaliśmy się w Tokio, w hotelu, którego właścicielem był Anglik. Gdy japońskie gazety podały wiadomość o przybyciu do ich kraju kilku wyższych oficerów z Rosji, zjawił się w hotelu japoński kapitan, zwrócił się do mnie, pytając: „Czy jestem tym samym dowódcą brygady, który bił się pod Czelabińskiem na Uralu”. Odpowiedziałem mu „Tak”. Wtedy kapitan powiedział: „Generał [Hikosuke] Fukuda, szef głównego sztabu, pragnie widzieć pana u siebie”. Byłem niezmiernie zdziwiony tą propozycją. Mówię: „Ależ nie mam przyzwoitego ubrania, byłem u krawca, ale [nie wiem] kiedy będzie gotowe?” Zaraz udał się ze mną do krawca i na drugi dzień miałem wspaniały surdut.

Cóż to za spotkanie? Otóż w 1918 r., po ucieczce z Jekaterynburga, połączyliśmy się z białymi oddziałami Czechów, Kozaków i Tatarów. Biliśmy się pod Czelabińskiem. Dowodziłem tam wtedy brygadą, którą po ciężkich walkach wyprowadziłem z ognia, by zorganizować odwód. Wtem zbliżył się do mnie [s. 3] adiutant i powiedział, że przyjechała japońska misja wojskowa i pragnie widzieć dowódcę. Odrzekłem na to, że nie mam czasu, niech sam załatwi to, o co im chodzi. Ale misja stała już przy mnie. Przypatrywała się temu dowódcy z przestrzeloną czapką i poplamionym krwią płaszczem. Opowiedziałem im jaka była sytuacja, na prędko się z nimi pożegnałem i zająłem się brygadą.

Kiedy [teraz] w japońskich gazetach przeczytali moje nazwisko, gen. Fukuda zainteresował się mną i posłał do mnie sztabowego oficera, ażeby na miejscu dowiedział się kim jestem. Generał Fukuda zaangażował mnie do swego sztabu i zaproponował, abym pisał artykuły o bolszewizmie (komunizmie), o rewolucji w Rosji, o losie carskiej rodziny itd. Dał mi jako tłumacza profesora seminarium p. Se-nu-ma, który znał bardzo dobrze język rosyjski. Zaczął się dla mnie ciekawy okres. Przez 11 miesięcy pisałem artykuły, by[s. 4]wałem na rozmaitych zebraniach żurnalistów, na wojskowych bankietach; na zaproszenie ministra dworu byłem na wystawie chryzantem w pałacu cesarza.

Płacili mi bardzo dobrze w złocie, szanowali, dogadzali. Ale mnie ciągnęło do Europy. Tym bardziej, że w Tokio spotkałem polską delegację; spotkałem też moją kuzynkę (mąż jej był inżynierem i budował mosty kolei żelaznej na Syberii; został zamordowany przez bolszewików). Postanowiłem jechać, próbować dostać się do młodej polskiej armii...

Widzi więc, Kochana Pani, skutki spotkania, pięciominutowej rozmowy z japońską misją na Uralu w 1918 r. (a do Japonii dotarłem w 1920). Wyraźna opieka Boża. Na razie kończę. Jeżeli to Panią ciekawi, to opiszę podróż do Europy, jak dostałem się do Paryża.

Niech P[an] Bóg błogosławi
Wierny w modlitwie, oddany w Chrystusie i Maryi
Ks. Henryk Kronkowski

*******

Paryż, dn. 5 VII 1962

Uroczystości prymicyjne w Lens.

Oryginał: Archiwum Regii Miłosierdzia Bożego w Paryżu, Teczka osobowa Ks. Kronkowski Henryk, Korespondencja. List na papierze formatu A5, pisany długopisem. S. 1-2.

+

Szanowna i Droga Pani!

Spieszę skreślić kilka słów, oby tylko nie za późno. [...] W tę niedzielę mamy wielki Zjazd Katolicki w Osny, a ja ostatnio bardzo źle się czuję – stale mam ataki serca i zawroty głowy. Proszę Boga by mi dał siły na ten zjazd pojechać, abym mógł słuchać spowiedzi wiele setek ludzi. Podczas tych zjazdów wydaje się przeszło 1000 Komunii Św.

Są to daty dla mnie pamiątkowe. 8-go lipca w 1951 r. byłem wyświęcony na kapłana, 15-go lipca (w dniu św. Henryka, mego patrona) odprawiłem uroczystą Mszę św. w Lens. Na tej Mszy św. był obecny J.E. ks. biskup z Arras, zaproszony przez ks. proboszcza z Lens.

Ks[iądz] biskup mnie nie znał, z ciekawością przyglądał się temu staremu [s. 2] kapłanowi z siwą brodą, który odprawiał prymicyjną Mszę św. Kazanie wygłosił dawny mój uczeń ks. magister Grabas. W kazaniu w paru słowach scharakteryzował moją nauczycielską i inspektorską pracę.

Po Mszy św. ks. proboszcz zaprosił nas na śniadanie. Ks. biskup podchodzi do mnie i pyta:

– „Składałeś przysięgę posłuszeństwa?”

– „Oczywiście, Ekscelencjo, inaczej nie mógłbym być kapłanem!”

– „A więc rozkazuję ci. 50 lat kapłaństwa!”

– „Ekscelencjo, mam 67 lat już!”

– „Więc wątpisz? U Boga wszystko jest możliwym!” Więc widzi Pani, jaki mam przed sobą obowiązek. Trwać na posterunku aż tak długo, lecz ostatnie słowo za P[anem] Bogiem.

Gdy Pani wyjedzie na wakacje, to proszę przysłać mi swój adres. Z moim wypoczynkiem wakacyjnym zdaje się nic... W ubiegłym roku wakacji nie pociągnąłem [w org. nie uciągłem]. Tak się złożyło, że nie mogłem opuścić paryskiego domu, gdyż nikogo z księży nie było.

Niech P[an] Bóg błogosławi, da siły i zdrowie. Za Panią stale się modlę.

Oddany w Chrystusie i Maryi

Wdzięczny ks. Henryk Kronkowski

---------------------------

Victor Jean Perrin, bp Arras (3 XI 1945 – 26 XI 1961), po rezygnacji emeryt, †31 I 1971

Listy opracował i przygotował do druku ks. Stanisław Tylus SAC



Indeks zmarłych według daty śmierci

Alfabetyczny indeks zmarłych

Indeks zmarłych z podziałem na lata śmierci

Miejsca spoczynku polskich pallotynów wraz ze zdjęciami


Ci, co odeszli ze Stowarzyszenia

Więzi Kardynała Franciszka Macharskiego z pallotynami


Rocznice pallotyńskich wydarzeń

Ks. Stanisław Jurkowski SAC, duszpasterz polonijny we Francji

Bereza Kartuska
Suchary

Indeksy i biogramy sporządził ks. Stanisław Tylus SAC
Kontakt: stansac@wp.pl
Stan z 4 marca 2020

Wszelkie prawa zastrzeżone! Kopiowanie, powielanie i wykorzystywanie tekstów i fotografii bez zgody autora strony jest zabronione.

Ostatnie zmiany
Nowe biogramy
-(od I 2020):br. Cuper Jan (†18 II 2020), ks. Kobielus Stanisław (†3 I 2020)

-(2019):ks. Biernacki Andrzej (†23 XII 2018), ks. Czulak Kazimierz (†29 IX 2019), s. Gumul Martyna (†9 IX 2019), bp Orszulik Alojzy (†21 II 2019), s. Rataj Majola (†6 XI 2018), s. Sitarz Władysława (†27 IV 2019), s. Stachnik Estera (†20 IX 2019), s. Szaniawska Helena (†22 VII 2019), ks. Świerkosz Józef (†20 XII 2018), bp Thennatt Thomas (†14 XII 2018), s. Waszczeniuk Jadwiga (†17 XI 2018), ks. Wezdeckij Witalij (†24 VIII 2019), br. Wojciechowski Tadeusz (†12 XII 2019).

-(2018): br. Bandoszek Jan (†28 VII 2018), s. Joniec Speransa (†11 II 2018), ks. Kusznir Bogdan (†26 VIII 2018), ks. Maj Jerzy (†24 VI 2018), s. Matula Teresa (†1 VI 2018), ks. Płonka Tadeusz (†24 VIII 2018), bp Walter Konrad (†20 IX 2018).

Liber mortuorum w 2020 r. Przeszłość i przyszłość

1. Krótka historia strony Liber mortuorum
a) Pierwsze biogramy zmarłych pallotynów ukazały się na stronie internetowej WSD Ołtarzew w styczniu 2007 r. Autorem ich był ks. Janusz Dyl SAC, który tworzył je pod niezrealizowaną przez niego „Księgę zmarłych pallotynów”. W maju 2009 r., wraz z przebudową strony internetowej, zostały one zastąpione życiorysami, które również pochodziły z książki ks. Dyla pt. Pallotyni w Polsce w latach 1907-1947, Lublin 2001, s. 397-475. Te krótkie biogramy zostały doprowadzone do lat 1998-99 (nie były też kompletne i nie uwzględniały członków Regii Miłosierdzia Bożego). Od tego czasu ks. Stanisław Tylus SAC sporządził Indeks zmarłych według daty śmierci i dołączył wszystkie brakujące życiorysy zarówno z obu polskich prowincji, jak i Regii Miłosierdzia Bożego. Na stronie Seminarium ołtarzewskiego biogramy te istniały do 2013 r.
b) Nowe, obecnie istniejące biogramy zmarłych pallotynów, zostały napisane przez ks. Stanisława Tylusa SAC. W 2011 r. zostały one umieszczone na stronie http://www.pallotyni.pl, pod nazwą LIBER MORTUORUM. Początkowo były to tylko biogramy polskich pallotynów i przełożonych generalnych Stowarzyszenia Apostolstwa Katolickiego oraz życiorysy pallotynek. Poszerzona i poprawiona ich wersja (ale bez pallotynek i przełożonych generalnych pallotynów) została opublikowana drukiem (Tylus Stanisław, Leksykon polskich pallotynów 1915-2012, Ząbki 2013, ss. 694).
c) W latach 2013-15 strona Liber mortuorum (http://pallotyni.eu/Liber.mortuorum/zmarli_index.php) została poszerzona o życiorysy pallotynów i pallotynek pochodzenia polskiego oraz ekspallotynów, którzy zmarli jako księża diecezjalni lub w innym instytucie życia zakonnego. Od listopada 2014 r. dołączone zostały też biogramy pallotynek pracujących w Polsce lub pochodzących z terenów polskich, jak również ich przełożone generalne. W 2015 r. rozszerzono zakres przedmiotowy strony o nowe kategorie: Słudzy Boży spoza Polski i Niemieccy pallotyni działający przed 1945 r. na obecnych ziemiach polskich. Niezależnie od tego uaktualniane były kategorie Polskich pallotynów i Pallotynek, którzy odeszli do wieczności w okresie lat 2013-15. W celu szybszego znalezienia poszukiwanego biogramu przemodelowano Indeks zmarłych według daty śmierci oraz sporządzono nowy Alfabetyczny indeks zmarłych oraz Indeks zmarłych z podziałem na lata śmierci.
d) W listopadzie 2017 r. strona została umieszczona w domenie https://LiberMortuorum.pl/ skąd jej zawartość jest dostępna w serwisach takich jak: http://www.pallotyni.pl, http://sac.org.pl
e) W 2015 r. strona Liber mortuorum aktualizowana była kilkanaście razy. Pojawiło się na niej 88 nowych biogramów, głównie pallotynek (65). Tego roku, praktycznie w 50% istniejących biogramów, zostały wprowadzone liczne uzupełnienia i poszerzenia, a także poprawiono zauważone błędy. Zmiany w poszczególnych biogramach sygnalizowane są informacjami naniesionymi pod konkretnym biogramem. Pod określeniem Zmienione lub Uzupełnione biogramy autor ma na myśli nie tylko istotną lub większą partię zmian, ale i pewne drobne informacje, które pojawiały się niezależnie od ich zaznaczenia. W 2016 r. dodano 28 nowych biogramów, zaś w 2017 r. pojawiło się 14 biogramów.

2. Stan aktualny biogramów
a) W latach 2018-20 strona Liber mortuorum poszerzyła się o 22 nowych biogramów. W grupie Polskich pallotynów i Pallotynek znalazły się następujące biogramy: s. Speransa Joniec (†11 II 2018), s. Teresa Matula (†1 VI 2018), ks. Jerzy Maj (†24 VI 2018) , br. Jan Bandoszek (†28 VII 2018) , ks. Tadeusz Płonka (†24 VIII 2018) , ks. Bogdan Kusznir (†26 VIII 2018) , s. Majola Rataj (†6 XI 2018) , s. Jadwiga Waszczeniuk (†17 XI 2018) , ks. Józef Świerkosz (†20 XII 2018) , ks. Andrzej Biernacki (†23 XII 2018) , s. Władysława Sitarz (†27 IV 2019) , s. Helena Szaniawska (†22 VII 2019) , ks. Witalij Wezdeckij (†24 VIII 2019) , s. Martyna Gumul (†9 IX 2019) , s. Estera Stachnik (†20 IX 2019) i ks. Kazimierz Czulak (†29 IX 2019), br. Tadeusz Wojciechowski (†12 XII 2019) i ks. Stanisław Kobielus (†3 I 2020) oraz br. Jan Cuper (†18 II 2020). Grupę Przełożonych Generalnych i pallotyńskich biskupów reprezentują: bp Konrad Walter (†20 IX 2018), bp Thomas Thennatt (†14 XII 2018) i bp Alojzy Orszulik (†21 II 2019) .

Tabela. Stan aktualny biogramów na koniec grudnia 2014-2020 r.
Kategorie pallotyńskich biogramów

XII
2014

XII
2015

XII
2016

XII
2017

XII
2018

XII
2019

2020
Polscy pallotyni 368 377 387 395 401 404 +2
Pallotyni polskiego pochodzenia (*) 14 16 18 18 18 18  
Przełożeni generalni i biskupi 19 19 20 22 23 25  
Słudzy Boży spoza Polski -- 5 6 6 6 6  
Niemieccy pallotyni działający przed 1945 r. na obecnych ziemiach polskich (✺) -- 7 11 13 13 13  
Ekspallotyni (**) 23 23 25 25 25 25  
Pallotynki (przełożone generalne i siostry pracujące w Polsce lub pochodzące z terenów polskich zostały oznaczone znakiem ☼) 47 112 113 114 118 122  
Przyjaciele SAC i ci, co odeszli od Stowarzyszenia -- -- 7 8 8 8  
Razem 471 559 587 601 612 621 +2

b) W latach 2018-19 autor strony przeprowadził kwerendę materiałów zawartych w archiwum domu pallotyńskiego w Gdańsku (dom przy ul. Elżbietańskiej). Niezależnie od tego, trwała kwerenda materiałów w Archiwum Prowincji Chrystusa Króla w Warszawie. Szerokiemu badaniu poddawane były materiały, które autor strony pozyskał wcześniej w Archiwum Generalnym Stowarzyszenia Apostolstwa Katolickiego w Rzymie, w Archiwum Regii Miłosierdzia Bożego w Paryżu i w Archiwum Sekretariatu Prowincji Zwiastowania Pańskiego w Poznaniu. Wiele nowych informacji autor otrzymał od osób prywatnych i instytucji. Istniejące biogramy są systematycznie wzbogacane o fotografie, zarówno portretowe, jak i grupowe (sytuacyjne). Zdjęcia pochodzą głównie ze zbiorów Archiwum Prowincji Chrystusa Króla, ale i wielu osób prywatnych, którym pragnę jeszcze raz serdecznie podziękować

3. Zrealizowane plany z ubiegłych lat (zapowiadane i niezapowiadane)
a) Z dniem 12 stycznia 2015 r. zostały wymienione na stronie Liber mortuorum wszystkie dotychczasowe wersje życiorysów pallotynów polskich zmarłych do 2012 r. W ich miejsce wprowadzono biogramy zaczerpnięte z publikacji autora strony (Tylus Stanisław, Leksykon polskich pallotynów 1915-2012, Ząbki 2013). Inne kategorie pozostały bez zmian.
b) Zgodnie z zapowiedziami od sierpnia 2015 r. włączane są stopniowo do strony Liber mortuorum biogramy niemieckich pallotynów, działających przed 1945 r. na obecnych ziemiach polskich. Na chwilę obecną włączono biogramy 13 niemieckich pallotynów, umieszczając przy ich nazwisku symbol ✺.
c) Spośród nie sygnalizowanych wcześniej zmian na stronie Liber mortuorum pojawiła się od maja 2015 r. nowa grupa biogramów, to jest pallotyńskich sług Bożych spoza Polski. Obecnie w jej ramach można znaleźć 6 biogramów. Są to życiorysy: bł. Richarda Henkesa (†1945), bł. Elisabetty Sanny Porcu (†1857), Josefa Englinga (†1918), Josefa Kentenicha (†1968), Franza Reinischa (†1942) i bpa Heinricha Vietera (†1914).
d) Wśród nowych inicjatyw, nie sygnalizowanych wcześniej, należy wymienić dział Materiały źródłowe. Dział ma za zadanie poszerzać naszą wiedzę na temat życia i działalności zmarłego.
e) Dołączono również Miejsca spoczynku polskich pallotynów. Jest to alfabetyczny układ według miejsc pochówków, w których złożono zmarłych Współbraci. Obejmuje zarówno obszar Polski, jak i całego świata. Na końcu listy umieszczono też miejsca pochówków pallotynów z niemieckiej Prowincji Świętej Trójcy, spoczywających na ziemi polskiej, pallotynek i ekspallotynów. Pierwotna wersja została umieszczona 31 października 2015 r.
f) W styczniu 2016 r. umieszczono na stronie Liber mortuorum biogram ks. Antoniego Słomkowskiego †1982, kapłana archidiecezji gnieźnieńskiej, profesora i rektora KUL (i materiały źródłowe, którymi są jego wspomnienia na temat kontaktów z pallotynami), zapoczątkowując w ten sposób grupę przyjaciół SAC. Grupa aktualnie obejmuje 8 nazwisk i będzie ona stopniowo realizowana w najbliższych latach.
g) Uzupełniono i poszerzono biografie w kategorii Niemieccy pallotyni działający przed 1945 r. na obecnych ziemiach polskich i Pallotyńscy słudzy Boży spoza Polski. Kontynuowane będą dalsze prace nad uzupełnianiem i poszerzaniem dotychczasowych biogramów, bowiem kwerenda materiałów archiwalnych dostarcza wiele nowych i nieznanych do tej pory informacji.
h) Na początku 2016 r. dołączono do strony Liber mortuorum zestawienie chronologiczne, które zostało zatytułowane: Rocznice pallotyńskich wydarzeń przypadających w 2016 roku. Autor strony zestawił wydarzenia, jakie dokonały się w latach: 1916 (100 lat temu), 1941 (75 lat temu), 1966 (50 lat temu) i 1991 (25 lat temu). W 2020 r. w miejsce w.w. Rocznic pojawi się Kalendarium pallotyńskie, które autor systematycznie publikuje na swoim profilu FB - https://www.facebook.com/profile.php?id=100012227057005.
i) Spośród innych planów na rok 2020 jawią się następujące: zakończenie Kalendarium dziejów Regii Miłosierdzia Bożego (1946-2019) i sporządzenie Historii domów pallotyńskich należących do Prowincji Chrystusa Króla.

5. Uwagi i prośba o materiały
Wszystkich zainteresowanych biogramami zmarłych pallotynów lub pallotynek proszę o ewentualne spostrzeżenia i uwagi dotyczące treści biogramu lub innych kwestii. Ponadto zachęcam Wszystkich do przekazywania fotografii, informacji lub materiałów (jeśli trzeba, oczywiście do zwrotu) na adres e-mailowy: stansac@wp.pl lub listownie na adres: Pallotyński Instytut Historyczny, ul. Skaryszewska 12, 03-802 Warszawa.

Stroną techniczną Liber mortuorum już od 11 lat (od 2009 r.) zajmuje się Pan Donat Jaroszewski. Za lata współpracy, cierpliwość i wszelaką pomoc w tym zakresie jestem Mu bardzo wdzięczny.

Warszawa 4 III 2020
Stanisław Tylus SAC

Ksiądz dr Stanisław Tylus przy relikwiach św. Wincentego Pallottiego w kościele SS. Salvatore in Onda przy via dei Pettinari w Rzymie

Autor strony przy relikwiach św. Wincentego Pallottiego w kościele SS. Salvatore in Onda przy via dei Pettinari w Rzymie (8 XII 2014)





W Archiwum Regii Miłosierdzia Bożego w Paryżu (7 II 2015)
30. rocznica święceń kapłańskich. Ołtarzew 10 V 2016 Księdza Stanisława Tylusa

30. rocznica święceń kapłańskich. Ołtarzew 10 V 2016. Od lewej księża: Waldemar Seremak, Jerzy Suchecki, Marian Kowalczyk, Tadeusz Pawłowski, Zbigniew Rembisz, Józef Targosz, Andrzej Majchrzak, Stanisław Tylus, Krzysztof Wojda, Kazimierz Szczepanik, Józef Nowak, Edward Grudziński, Wojciech Pietrzak, Edward Szram i br. Franciszek Dziczkiewicz

TYLUS STANISŁAW, LEKSYKON POLSKICH PALLOTYNÓW (1915-2012), APOSTOLICUM Ząbki – PALLOTTINUM Poznań 2013, ss. 694Leksykon polskich pallotynów 1915-2012

Publikacja Leksykon polskich pallotynów zawiera 356 biogramów polskich pallotynów zmarłych w latach 1915-2012. W książce został zastosowany układ alfabetyczny. Do biogramów zostały dołączone fotografie portretowe. Pod każdym biogramem została zamieszczona literatura, zawierająca bibliografię przedmiotową. Publikację zamyka indeks osobowy.

Podstawę źródłową niniejszej pracy stanowią akta osobowe zgromadzone w: Archiwum Prowincji Chrystusa Króla w Warszawie, Archiwum Sekretariatu Prowincji Chrystusa Króla w Warszawie, Archiwum Regii Miłosierdzia Bożego w Paryżu, Archiwum Generalnym Stowarzyszenia Apostolstwa Katolickiego w Rzymie i Archiwum Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego. W pracy zostały uwzględnione „Wiadomości Polskiej Prowincji SAK” (do 1993), „Wiadomości Prowincji Chrystusa Króla” (1993-2012), „Annuntianda. Biuletyn Prowincji Zwiastowania Pańskiego SAK” (1994-2012). Pomocne okazały się katalogi stowarzyszenia i prowincji polskich, czasopisma wydawane przez pallotynów i kroniki poszczególnych domów. Nie bez znaczenia były również relacje ustne żyjących członków stowarzyszenia i przedstawicieli rodzin zmarłych.

Zmarli współbracia tworzyli pallotyńską historię i byli nieomal wszechobecni w wielu dziedzinach polskiej kultury XX-XXI w., np. w nauce, literaturze i wszelkiego rodzaju piśmiennictwie oraz w działalności edukacyjnej, wychowawczej i wydawniczej, a także w pracach na rzecz emigracji, misji i apostolstwa świeckich. Pośród nich są postacie bardzo znane, które wywarły duży wpływ na dzieje Kościoła polskiego, m.in.: ks. Alojzy Majewski, ks. Wojciech Turowski czy Sł. B. ks. Stanisław Szulmiński, albo przeszły do historii Polski dzięki wielkiej miłości do Ojczyzny, jak Bł. ks. Józef Stanek czy ks. Franciszek Cegiełka i wielu innych.

Jednak w Leksykonie znajdują się nie tylko ci najwięksi, ale wszyscy, którzy żyli i działali w polskich strukturach stowarzyszenia w kraju i poza nim. O każdym z nich, nawet najskromniejszym bracie, kleryku czy nowicjuszu, możemy dowiedzieć się wszystkiego, co można było wydobyć ze źródeł i opracowań.

Książka jest już niedostępna w sprzedaży.